
Jak strony psują się w praktyce
Z naszej praktyki i ze zgłoszeń klientów wynika, że większość awarii nie wygląda jak "serwer nie odpowiada". Wygląda tak:
- Certyfikat SSL wygasł. Strona działa, ale przeglądarka pokazuje ostrzeżenie na cały ekran i większość odwiedzających zamyka kartę. Dzieje się, gdy automatyczne odnawianie przestało działać, a nikt tego nie sprawdzał.
- Domena wygasła. Przypomnienie o odnowieniu trafiło do spamu albo na adres byłego pracownika. Strona i poczta przestają działać w tym samym momencie.
- Aktualizacja wtyczki wywołała błąd krytyczny. Strona główna pokazuje biały ekran albo "Wystąpił krytyczny błąd na tej witrynie". Dotyczy tylko części podstron, więc szybki rzut oka na stronę główną nic nie wykrywa.
- Formularz przestał wysyłać. Strona wygląda normalnie, formularz pokazuje "wysłano", ale wiadomości nie dochodzą, bo hosting zmienił ustawienia poczty. Takie awarie trwają miesiącami, bo nie ma objawów.
- Strona działa, ale ładuje się 15 sekund. Przeciążony serwer współdzielony albo atak botów. Odwiedzający uznają, że strona nie działa.
- Strona została podmieniona lub przekierowuje po włamaniu, często tylko dla części odwiedzających.
Google w dokumentacji opisuje, jak traktuje strony zwracające błędy 5xx i przekroczenia czasu: przy dłuższej awarii ogranicza skanowanie, a strony niedostępne przez dłuższy czas mogą wypaść z indeksu. Awaria, o której nikt nie wie przez tydzień, kosztuje więc nie tylko tydzień klientów.
Co powinien sprawdzać monitoring
| Co | Jak | Co wykrywa |
|---|---|---|
| Dostępność (HTTP) | Żądanie do strony głównej i kilku podstron co kilka minut, oczekiwany kod 200 | Awaria serwera, błąd krytyczny, złe przekierowanie |
| Treść | Sprawdzenie, czy w odpowiedzi jest konkretny tekst (nazwa firmy w stopce) | Biały ekran z kodem 200, podmiana strony, strona hostingu "konto zawieszone" |
| Certyfikat SSL | Data wygaśnięcia, poprawność łańcucha | Wygaśnięcie za X dni, błąd konfiguracji po zmianie serwera |
| Domena | Data wygaśnięcia w rejestrze, rekordy DNS | Nieodnowiona domena, zmiana DNS bez wiedzy właściciela |
| Czas odpowiedzi | Pomiar z kilku lokalizacji | Przeciążenie serwera, powolna baza danych |
| Formularz | Testowe wysłanie raz dziennie i sprawdzenie, czy wiadomość dotarła | Cicha awaria poczty |
| Słowa kluczowe spamu | Skan treści pod kątem typowych słów z włamań | Spamowe podstrony, wstrzyknięte linki |
| Czarne listy | Sprawdzenie domeny i IP w Google Safe Browsing i listach antyspamowych | Ostrzeżenie Google, blokada poczty |
Monitoring własnymi siłami
Podstawowy monitoring dostępności da się ustawić samemu w pół godziny. Usługi typu UptimeRobot, Better Stack czy StatusCake mają plany bezpłatne z kontrolą co 5-10 minut i powiadomieniem mailowym. To wystarcza, żeby wiedzieć, że serwer nie odpowiada.
Czego plany bezpłatne zwykle nie robią: sprawdzania treści (biały ekran z kodem 200 wygląda dla nich jak działająca strona), testów formularza, kontroli domeny, skanu pod kątem włamania. I nie robią najważniejszego: nie naprawiają. Powiadomienie o 3 w nocy, że strona nie działa, jest przydatne tylko wtedy, gdy ktoś wie, co z nim zrobić.
Lista kontrolna dla samodzielnego ustawienia:
- Monitor HTTP na stronę główną i 2-3 najważniejsze podstrony (oferta, kontakt, koszyk).
- Sprawdzanie słowa kluczowego w odpowiedzi, na przykład nazwy firmy ze stopki.
- Monitor certyfikatu SSL z powiadomieniem 14 dni przed wygaśnięciem.
- Przypomnienie w kalendarzu o odnowieniu domeny, miesiąc przed terminem, do dwóch osób.
- Powiadomienia na e-mail i SMS lub komunikator, do osoby, która ma dostęp do hostingu.
- Kopia zapasowa strony poza serwerem, bo monitoring wykrywa awarię, ale nie przywraca strony.
Ile kosztuje godzina niedziałającej strony
Prosty rachunek, który warto zrobić dla własnej strony, zanim zdecydujesz, czy monitoring jest potrzebny. Strona firmy usługowej przynosi, powiedzmy, 20 zapytań miesięcznie z formularza, z których 5 kończy się zleceniem o wartości 2000 zł. Jedno zapytanie jest więc warte średnio 500 zł. Zapytania przychodzą głównie w dni robocze w godzinach 8-18, czyli przez około 220 godzin w miesiącu. Awaria formularza, której nikt nie zauważył przez 10 dni, to około 7 utraconych zapytań, czyli około 3500 zł. Awaria całej strony przez weekend to mniej, ale ostrzeżenie o wygasłym certyfikacie przez tydzień w trakcie kampanii reklamowej to budżet kampanii wydany na ruch, który uciekł z czerwonego ekranu.
To przykład rachunkowy z przyjętymi liczbami, nie statystyka. Podstaw własne: ile zapytań przychodzi, ile jest warte jedno i jak długo w przeszłości trwały awarie, zanim ktoś je zauważył. Jeśli wynik przekracza roczny koszt monitoringu, decyzja jest prosta. Jeśli strona jest wizytówką bez formularza i bez reklamy, wystarczy bezpłatny monitor dostępności i przypomnienie o domenie w kalendarzu.
Monitoring a opieka: co wybrać
Monitoring mówi, że coś nie działa. Opieka sprawia, że ktoś to naprawia, a przy okazji robi rzeczy, które zmniejszają liczbę awarii: aktualizuje wtyczki w kontrolowany sposób, trzyma kopie poza serwerem, odnawia certyfikat przed terminem. Jeśli masz w firmie osobę, która zna hosting i WordPress, wystarczy monitoring. Jeśli nie, monitoring bez opieki daje tylko wcześniejszą informację o problemie, z którym i tak nie wiadomo, co zrobić. W pakietach opieki monitoring jest w cenie, więc nie trzeba kupować obu osobno.
Kiedy zlecić monitoring
Gdy nie ma w firmie osoby, która zareaguje na powiadomienie, albo gdy strona zarabia: sklep, strona z formularzem zapytań, landing z kampanią reklamową. Koszt godziny niedziałającego sklepu w trakcie kampanii jest zwykle wyższy niż miesięczny koszt monitoringu z reakcją.
U nas monitoring Guardian kosztuje 79 zł/mies. netto, cennik na stronie monitoringu. Sprawdzamy stronę co 30 minut: dostępność, treść, certyfikat, domenę, czas odpowiedzi, czarne listy. Gdy coś przestaje działać, dostajesz wiadomość z opisem, co konkretnie się stało i co trzeba zrobić. Jednorazowa konfiguracja monitoringu dla złożonej infrastruktury (kilka serwerów, API) to Guardian Setup od 299 zł. Jeśli chcesz, żeby ktoś nie tylko pisał, ale też naprawiał, przywracał kopię i aktualizował wtyczki, to pakiety opieki nad stroną od 139 zł/mies., z monitoringiem w cenie.
Przed wyborem monitoringu, własnego czy zleconego, warto wiedzieć, w jakim stanie jest strona. Audyt strony za 300 zł sprawdza ponad 60 punktów, w tym to, co monitoring będzie potem pilnował.
Najczęstsze pytania
Jak sprawdzić, czy moja strona działa dla innych, skoro u mnie się otwiera?
Otwórz stronę w trybie prywatnym przeglądarki i z telefonu na danych komórkowych, nie przez Wi-Fi firmowe. Przeglądarka pamięta kopię strony, więc u właściciela strona potrafi "działać" jeszcze godziny po awarii. Zewnętrzny monitor sprawdza stronę z innych sieci i nie ma tego problemu.
Co ile minut monitoring powinien sprawdzać stronę?
Dla strony firmowej co 15-30 minut wystarcza. Dla sklepu w trakcie kampanii reklamowej co 1-5 minut. Częstsze sprawdzanie ma sens tylko, jeśli ktoś może natychmiast zareagować.
Czy darmowy monitoring wystarczy?
Do wykrycia, że serwer nie odpowiada, tak. Nie wykryje białego ekranu z kodem 200, niedziałającego formularza, wygasającej domeny ani włamania. I nie naprawi awarii, tylko o niej powie.
Co się dzieje, gdy monitoring wykryje awarię?
W wariancie samodzielnym dostajesz powiadomienie i działasz sam. U nas dostajesz wiadomość z opisem przyczyny i tego, co trzeba zrobić. W pakietach opieki naprawiamy: przywracamy kopię, cofamy aktualizację, odnawiamy certyfikat.
Ile kosztuje monitoring strony internetowej?
Bezpłatne plany usług monitorujących sprawdzają dostępność co 5-10 minut. U nas monitoring co 30 minut z kontrolą treści, certyfikatu, domeny i czarnych list kosztuje 79 zł/mies. netto, bez umowy na czas określony.
Źródła cen i danych
- Google Search Central, jak Google traktuje błędy HTTP i sieciowe (5xx, przekroczenia czasu)
- web.dev, podstawowe wskaźniki internetowe (Core Web Vitals)
- Google Search Central, raport "Problemy z bezpieczeństwem" w Search Console
Ceny rynkowe to orientacyjne dane z podanych źródeł, sprawdzone 8.10.2026. Nasze ceny pochodzą z aktualnego cennika webmistrz.pro i są cenami netto.
Monitoring co 30 minut za 79 zł/mies. →